W podsumowaniu minionego roku ktoś z blogerów napisał: “na Bliskim Wschodzie wojny i zamachy, więc tak jak zwykle”. Rozszerzając tę refleksję należy dodać: w Chinach nadal podejrzanie często wykonuje się egzekucje, więc też jak zwykle. W Rosji, jak za cara Piotra i jak za Stalina nie szanuje się zdrowia i życia obywateli, więc nie tylko jak zwykle ale i “jak zawsze”. Wszak historia Rosji to spis wojen, rzezi, masowych egzekucji i sybirskich zsyłek. To opis bezwzględnych działań władzy walczącej jakże często z własnym narodem. Różnica między Hitlerem a Stalinem była taka, że pierwszy walczył z innymi nacjami, a drugi niszczył swoją (poszerzoną o obywateli wcielonych do ZSRR republik).
Lektura ostatnich artykułów prasowych opisujących drastyczne przypadki łamania praw człowieka każe wnikliwiej przyjrzeć się putinowskiej Rosji. Niepokojące doniesienia stamtąd zbyt często zbywane są okrągłym komentarzem, że jest to kraj kontrastów, niejednoznaczności, że mimo uchybień w sferze praw człowieka, należy się z Rosją liczyć bo nuklearnego niedźwiedzia się nie drażni itd. Drażnić nie, informować tak.
Dłużej nie można udawać, że skazanie Michaiła Chodorkowskiego za przestępstwa podatkowe, śmierć działaczy na rzecz praw człowieka Natalii Estemirowej i Stanisława Markiełowa oraz dziennikarek Anny Politkowskiej i Anastazji Baburowej czy otrucie agenta Litwinienki to wyjątkowe przypadki złego działania machiny państwowej. Dlaczego nie zastosować tezy, że są to przykłady przestępczego procederu, który uprawiają bezkarni urzędnicy państwowi namaszczeni przez urzędników wyższych i wyższych do samego Putina? Ostatnia śmierć adwokata Siergieja Magnickiego ponownie rozbudziła dyskusję na temat tego, od czyjej głowy psuje się państwo Rosyjskie.
Sergiej Magnicki był adwokatem wynajętym przez Hermitage Capital Management po tym jak jej szefa Billa Browdera oskarżono o usiłowanie korupcji (de facto on tę korupcję zwalczał, bo blokowała mu robienie interesów z Gaspromem) i zabroniono mu wjazdu na teren Rosji. Działania adwokata miały dowieść, w jaki sposób doszło do “wrobienia” Browdera w aferę korupcyjną i komu zalezało na wyeliminowaniu go z interesów w Rosji. Siergiej Magnicki nie zważając na to, że wielu współpracowników Browdera podejmujących wysiłki wyjaśnienia “nieporozumienia” spotykały przykrości (porwania, pobicia) podjął się zadania. Kiedy wskazał oficerów milicji, którzy sfabrykowali zarzuty przeciw Browderowi i przejęli jego majątek – ci sami oficerowie oskarzyli go o oszustwa podatkowe i wtrącili do więzienia. Siedział rok w więzieniu bez wyroku sądowego. Właściwie siedział dożywotnio, bo mimo poważnych schorzeń przewodu pokarmowego nie udzielono mu należytej pomocy medycznej, wskutek czego zmarł w męczarniach.
Bill Browder stwierdził wówczas w wywiadzie dla BBC, że Rosja stała się krajem jawnie przestępczym, dodając, że władza traktowała Magnickiego jako zakładnika usiłując wydobyć od niego fałszywe zeznania obciążające szefa Heritage. Gdy Magnicki zeznań odmówił – zamordowano go.
Magnicki był w dobrym stanie zdrowia gdy aresztowano go w listopadzie 2008. W czerwcu stwierdzono u niego kamicę żółciową. Tydzień przed planowanym zabiegiem ultrasonografii, który mógł pozwolić na przeprowadzenie operacji, Magnicki został przeniesiony do więzienia na Butyrkach, gdzie nie mógł skorzystać z koniecznej opieki medycznej. Po tym, jak przez wiele miesięcy odmawiano mu opieki medycznej, został przewieziony karetką do szpitala w innym więzieniu. Tam, mimo zdiagnozowanego ostrego zapalenia trzustki przetrzymywano go w celi przejściowej, gdzie (26 listopada 2009) zmarł w ciągu kilku godzin.
Sprawa wywołala oburzenie na świecie i w samej Rosji. Prezydent Miedwiediew powołał publiczną komisję do zbadania okoliczności śmierci Magnickiego. W wyniku jej prac zdymisjonował kilku urzędników służby więziennej. To jednak nie przywróci życia Magnickiemu, nie zrekompensuje strat firmie Hermitage ani nie uzdrowi chorego systemu. Raport komisji cytowany przez Wall Street Journal wskazuje na szereg uchybień w rosyjskim systemie prawnym i penitencjarnym. Poza tym nie pozostawia wątpliwości: śmierć Siergieja Magnickiego nie nastąpiła w wyniku zbiegu okoliczności czy zaniedbania. To była zorganizowana, powolna egzekucja niewygodnego świadka przestępczych poczynań władzy..
O kłamstwach urzędników zamieszanych w eliminację Magnickiego pisze obrońca Chodorkowskiego Robert Amsterdam.
Przytacza też dane z pierwszego niezależnego raportu publicznej komisji śledczej. Powątpiewa jednak w intencje władzy:
W odpowiedzi na nieoczekiwaną wściekłość opinii publicznej rosyjskie władze podejmują bezprecedensowe kroki: przyznają się do winy, zwalniają szereg wysokich rangą urzędników więziennych, a prezydent Miedwiediew – jak donosi prasa – apeluje o zawieszenie wyroków więzienia dla przestępców podatkowych i innych skazanych za wykroczenia ekonomiczne (czyli teoretycznie także dla Chodorkowskiego i Liebiediewa, ale w to oczywiście nikt nie wierzy).
Rząd jednak nie zbliżył się o cal do odpowiedzi na pytanie CZEMU Magnicki został zamordowany i KTO zlecił torturowanie go dla zatuszowania kradzieży. Tak długo, jak śledczy i rządowi złodzieje, których interesy reprezentują w tej sprawie są zaangażowani w śledztwo, sytuacja sprowadza się do gry pozorów.
Na wszystkie linkowane doniesienia nakłada się, pozornie nie związany ze sprawą, artykuł w GW pokazujący jak wielka jest skala korupcji w Rosji. W państwie, które marzy o powrocie do mocarstwowej pozycji lecz, za sprawą Putina sięgającego bez skrupułów po najgorsze wzorce propagandy i zamordyzmu sowieckiego – realnie stacza się do trzeciego świata. Trzeci świat niekoniecznie oznacza brak bogactw i opóźnienia technologiczne. To wynikające z polityki państwa ograniczenie wolności społecznej. To istnienie systemu promującego kanalie, wspierającego działania przestępcze, co w dłuższej perspektywie doprowadzi do dalszej izolacji i degeneracji narodu. Brak odgórnej inicjatywy do przerwania błędnego koła (słabość władzy lokalnej umacnia korupcję, silna korupcja daje atut przestępcom i osłabia praworządność) pozwala przypuszczać, że przypadek ograbienia spółki Hermitage z jej aktywów oraz zabicia niewygodnego świadka Magnickiego nie jest niestety ostatnim aktem przemocy w tym “kryminalnym państwie”. Co wiecej, za słabość pionu władzy odpowiada osobiście Putin. On swoją pokrętną polityką podkopuje wiarygodność państwa rosyjskiego i niszczy naród. “Nieprawda, że Putin jak dobry car rządzi Rosją. Każdy region, każda gmina ma swojego małego carka. Watażkę, który rządzi się po swojemu.”
W tym kontekście groteskowo brzmi skarga sierżanta milicji Aleksieja Dymowskiego, który żali się na warunki pracy milicjantów, na zwierzchników łamiących prawo, zmuszających podwładnych do prześladowania niewinnych ludzi, przyznających awanse i premie za ugodowość, za wierność zupełnie innych zasadom niż praworządność. Filmik ukazał się na You Tube (wpisz Dymowski) i niektórzy obserwatorzy upatrują w nim znak nadchodzących zmian w polityce Rosji.
Fakt, że milicjant swoje gorzkie żale adresuje imiennie wprost do Putina jest na rekę byłemu szefowi KGB. Po raz kolejny ustawia go w pozycji dobrego wujaszka, który (pokazowo) zajmie się naprawieniem ludzkich krzywd, a przynajmniej publicznie to obieca. Tym samym zdejmie z siebie cień podejrzeń o odpowiedzialność za cięzki los milicjanta Dymowskiego i innych. Dopóki zmanipulowany naród wierzy w istnienie wrogich zewnętrznych sił i zanosi skargi do Umiłowanego Wodza, dopóty Putin może być pewnym swojej pozycji i bezkarności. Dlatego, niestety, za rok znowu napiszemy: “w Rosji sfingowane procesy, niesprawiedliwe wyroki i zabójstwa polityczne, czyli jak zwykle”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz